Lubliniec: nie zostało wyjaśnione czy burmistrz może sam obniżyć sobie pensję. Mimo to Edward Maniura zarabia od lipca mniej

PW
Czy burmistrz może sam obniżyć sobie pensję, skoro ustalanie jej wysokości to ustawowy obowiązek rady miejskiej? Niestety wciąż do końca nie wiadomo, a na taki krok zdecydował się Edward Maniura. I zarabia mniej. A komentarzami jakoby była to jedynie zagrywka PR-owa, poczuł się dotknięty.

Przypomnijmy. Po aferze z wysokimi nagrodami finansowymi dla współpracowników premier Beaty Szydło, partia rządząca zapowiedziała nie tylko obniżki poselskich diet, ale również zarobków samorządowców m.in. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. W maju weszło w życie rozporządzenie, zgodnie z którym od lipca włodarze mieli zacząć mniej zarabiać. W wielu przypadkach tak się jednak nie stało, ponieważ radni, w kompetencji których leży ustalanie wysokości pensji wójtom i burmistrzom, nie zadecydowali się na uchwalenie obniżek. Tłumaczyli m.in. że rząd nie powinien ingerować w kompetencje samorządów oraz, że najpierw powinien on zmienić ustawę. Tak było np. w Lublińcu. Ale tuż po głosowaniu burmistrz Edward Maniura wydał skarbnik miasta polecenie służbowe na piśmie, żeby jednak obniżyć mu uposażenie do poziomu, jakiego w rozporządzeniu domaga się rząd.

- Ponieważ nie pełnię tej funkcji dla pieniędzy – wyjaśnił.

Skarbnik Gabriela Czech od razu skomentowała, że polecenie stawia ją w trudnej sytuacji, ponieważ to radni decydują o wysokości wynagrodzenia burmistrza. Zapowiedziała, że skonsultuje sprawę z innymi organami. Posunięcie Edwarda Maniury krytykował opozycyjny radny Jan Springwald.

- Burmistrz ma w radzie większość i z pewnością wiedział, że uchwała będzie negatywnie rozpatrzona. Moim zdaniem polecenie dla skarbnik to tylko i wyłącznie PR – stwierdził radny już po sesji. - No bo po co wydawać polecenie, które wiadomo, że zgodnie z prawem nie może być wykonane. Mógł przecież poprosić swoich radnych o poparcie uchwały i prawnie uzyskałby to, czego poprzez takie polecenie uzyskać nie może – skomentował.

Pobiera mniej

Wygląda jednak na to, że burmistrz dopiął swego w tym sensie, że zarabia mniej. Zapewnił nas ostatnio, że od lipca pobiera wymagane rozporządzeniem ok. 10,6 tys. zł brutto miesięcznie (czyli dokładnie 7 417,74 zł netto), podczas gdy wcześniej wynosiło ono ok. 12,2 tys. zł. Aktualnie zarabia więc kwoty bardzo zbliżone do uposażeń wiceburmistrz, sekretarza i skarbnik miasta.

- Moje obecne wynagrodzenie jest niższe od wynagrodzenia poprzedniego burmistrza w 2006 roku, chociaż płaca minimalna wzrosła od tamtego czasu z niespełna 900 zł do ponad 2000 zł – zwrócił uwagę.

Skarbnik – zgodnie z zapowiedzią – zwróciła się do stosownych organów. Co odpowiedziały?

- Ustawodawca ustalił krąg podmiotów uprawnionych do występowania z wnioskiem o udzielenie ww. wyjaśnień. W związku z tym, że adresat wniosku nie ujawnił prawa do reprezentowania uprawnionego podmiotu, przyjmuje się, iż jest on nieuprawniony do wystąpienia z ww. wnioskiem - stwierdziła Regionalna Izba Obrachunkowa w Katowicach.

Poseł Andrzej Gawron odesłał skarbnik do obsługi prawnej urzędu miejskiego, a w razie dalszych wątpliwości do Wydziału Nadzoru Prawnego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach. Gabriela Czech napisała i do nadzory prawnego wojewody, który jednak wyjaśnił, że „żadna ustawa nie przyznaje wojewodzie kompetencji do formułowania i przekazywania samorządom jakichkolwiek wytycznych, porad prawnych czy dokonywania powszechnie obowiązującej wykładni prawa, zwłaszcza stanowionego przez te jednostki”.

- Wojewoda nie może wydawać opinii prawnych w sprawach, w których gmina posiada samodzielność, ponieważ nie przewidują tego przepisy prawa – odpisała Iwona Andruszkiewicz, zastępca dyrektora Wydziału Nadzoru Prawnego, również odsyłając do radców prawnych urzędu miejskiego.

Nieco szerzej wypowiedziała się Państwowa Inspekcja Pracy, która jednak również nie zajęła jednoznacznego stanowiska, przytaczając dwa różne poglądy prawne, poparte stosownymi wyrokami sądów. I także skwitowała na koniec, że nie jest organem uprawnionym do wydawania wiążącej wykładni prawa.

Komentarz go zabolał

Burmistrz wrócił do tematu na wczorajszej sesji rady miejskiej, ponieważ oburzył go komentarz radnego Springwalda po lipcowej sesji, jakoby obniżka pensji była z jego strony PR-ową zagrywką. Podkreślił, że na posiedzeniu komisji, na którym omawiania była kwestia uchwały obcinającej uposażenie, zarówno radni z jego klubu, jak i opozycyjni zgodnie stwierdzili, że będą przeciwni, dlatego miał podstawy, żeby wystąpić z poleceniem do skarbnik. Po raz kolejny zauważył, że nigdy nie prosił radnych o żadne podwyżki, a kiedy jeszcze był burmistrzem Woźnik dwa razy odmówił jej przyznania, co mieli zamiar zrobić tamtejsi radni. Te wszystkie argumenty miały udowodnić, że nie piastuje funkcji burmistrza dla pieniędzy.

- Moje pismo do pani skarbnik nie było żadną decyzją PR-ową, ale decyzją wynikającą z rozporządzenia rady ministrów. Komentarzem radnego poczułem się bardzo dotknięty, ponieważ podważył on fundamenty mojego podejścia i istoty postępowania, czyli uczciwość – powiedział Edward Maniura. - A na cele społeczne przekazuję środki cały czas, tylko nie chwalę się tym – skwitował, dodając jeszcze, iż miał nadzieję, że „w okres wyborczy wejdziemy bez robienia sobie przykrości”.

Głos w sprawie zabrał także przewodniczący rady miejskiej Gabriel Podbioł. Już na lipcowej sesji stwierdził, że rozporządzenie rady ministrów o obniżkach pensji samorządowcom to zamach na samorządność. Wczoraj to powtórzył i rozszerzył.

- Sugerowanie, że burmistrzowi zależy na pieniądzach jest obrzydliwością – skomentował, przytaczając dane, z których wynikało, że poprzednik Edwarda Maniury miał podwyżki w zasadzie co roku i już 12 lat temu zarabiał tyle, co Maniura obecnie.

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan
A prezes PKS zarabiał 16 tys.brutto
g
grześ
Za to co robi dla Lublińca, powinien dostawać 17.5 tys. na rękę a nie 7.5
Często rozmawiam z ludźmi, którzy przyjeżdżają do naszego miasta. Zawsze słyszę słowa wręcz zachwytu i pochwały dla Magistratu.
Dodaj ogłoszenie