Rozbudowa oczyszczalni ścieków w Lublińcu. Brakuje ok. 14 mln zł. Skąd miasto weźmie pieniądze, żeby pokryć różnicę?

Redakcja
Prawdopodobnie na lipcowej sesji Rady Miejska w Lublińca będzie procedowała uchwałę dotyczącą zaciągnięcia dodatkowego kredytu.
Prawdopodobnie na lipcowej sesji Rady Miejska w Lublińca będzie procedowała uchwałę dotyczącą zaciągnięcia dodatkowego kredytu. Piotr Wiewióra
Udostępnij:
Najtańsza z ofert złożonych w przetargu na rozbudowę i modernizację oczyszczalni ścieków w Lublińcu opiewa na ok. 49,5 mln zł, czyli blisko 14 mln zł więcej niż kwota wynikająca z kosztorysu. Władze miasta szukają możliwości pozyskania pieniędzy na pokrycie różnicy, bo nie chcą ogłaszać kolejnych przetargów.

To największa inwestycja w historii miasta, na którą udało się pozyskać 18,7 mln zł z Unii Europejskiej. Zgodnie z umową dofinansowania, musi być zrealizowana i rozliczona do 31 marca 2022 roku. Termin zakończenia robót, zapisany w dokumentacji przetargowej, to 31 grudnia 2021.

- _Projekt pozwoli na kompleksowe zmodernizowanie wszystkich obiektów na oczyszczalni ścieków. Ważnym elementem przebudowy oczyszczalni będzie modernizacja w zakresie gospodarki osadowej. Realizacja projektu powinna do minimum ograniczyć uciążliwość w zakresie wytwarzanych „zapachów”_ - już w zeszłym roku informował urząd miejski.

W przypadku lublinieckiej oczyszczalni oszacowano koszt rzędu ok. 35,8 mln zł. Już w momencie ogłaszania przetargu były jednak spore wątpliwości czy we wspomnianej kwocie uda się zmieścić. Wynikały one z wyników przetargów na podobne inwestycje w innych gminach w ciągu ostatnich miesięcy. Niestety okazały się uzasadnione.

Brakuje kilkanaście mln zł

Oferty złożono w lublinieckim przetargu otwarto 24 maja. Magistrat poinformował, że na sfinansowanie inwestycji przeznaczył niecałe 34,8 mln zł. Wpłynęły 4 oferty. Najtańsza opiewa na ok. 49,5 mln zł, pozostałe na: 52,5 mln, 59,2 mln i 61,4 mln zł. Jak duża jest różnica między oczekiwaniami a rzeczywistością łatwo policzyć. Z podobnymi problemami miasto borykało się już przy ubiegłorocznych przetargach m.in. na centrum przesiadkowe i II etap rewitalizacji Lublinicy. Rozstrzygnęło je w końcu i zleciło po znacznie wyższych kosztach, ale dopiero po kilku postępowaniach. W przypadku oczyszczalni władze uznały, że biorąc pod uwagę sytuację na rynku budowlanym, nie ma sensu próbować w kolejnych przetargach, bo taniej raczej nie będzie i start inwestycji tylko się odwlecze. Rozpoczęły się więc poszukiwania środków na pokrycie brakujących kilkunastu mln zł.

Rozmowy z NFOŚiGW i nie tylko

Na początku czerwca burmistrz Edward Maniura, skarbnik miasta Gabriela Czech oraz sekretarz Jan Grajcar pojechali do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie. To właśnie tam – w siedzibie NFOŚiGW – rok temu podpisali umowę dofinansowania rozbudowy oczyszczalni ze środków unijnych kwotą prawie 18,7 mln zł.

- Rozmawialiśmy na temat kredytu, z którego pieniądze zapełnią lukę między dokumentacją i szacunkami, a ofertami przetargowymi – wyjaśnił burmistrz.

Niestety opcja zwiększenia dofinansowania nie wchodzi w grę. Zostaje więc pożyczka. Na temat warunków jego przyznania, w tym m.in. karencji, dyskutowano podczas spotkania. Nie będzie to pożyczka w części umarzalna.

- Zależy nam aby przez pierwsze 2 lata spłaty raty był dla nas mniej obciążające, a wyższe dopiero po tym okresie – powiedział w rozmowie z DZ Edward Maniura. - Równolegle prowadzimy jednak rozmowy z innymi instytucjami finansowymi i rozważamy alternatywne warianty – dodaje.

Burmistrz nie chce na razie zdradzić jakie to instytucje, ale zwraca uwagę, że jeśli wszystko pójdzie dobrze, to miasto może uzyskać lepsze warunki niż w NFOŚiGW.

Prawdopodobnie na lipcowej sesji Rady Miejskiej w Lublińcu, radni będą procedować projekt uchwały, upoważniającej burmistrza to zaciągnięcia wspomnianego zobowiązania finansowego. To podstawa, bez której nie może on wziąć kredytu czy pożyczki w tak dużej wysokości. Oczywiście zaciągnięte zobowiązanie znacznie zwiększy zadłużenie miasta, ale według zapewnień burmistrza Lubliniec jest w niezłej kondycji finansowej i może sobie jeszcze na to pozwolić.

Nie mają wyjścia. Chodzi o odór i przepustowość

Podczas ostatniej, czerwcowej sesji, na temat inwestycji w oczyszczalni też dyskutowano. Radna Iwona Ochman poprosiła burmistrza, żeby wyjaśnił z jakimi konsekwencjami trzeba byłoby się liczyć, gdyby miasto nie zdecydowało się na realizację rozbudowy i modernizacji.

- Pojawiają się głosy powątpiewania czy to na pewno potrzebne – zauważyła radna.

Oczywiście na pewno oznaczałoby to utratę dofinansowania, ponieważ przyznanych pieniędzy na dany cel nie można przesunąć na inny.

- Byłyby dalsze uciążliwości odorowe, przede wszystkim latem. Ścieków przybywa, ponieważ powstają nowe zakłady i budynki mieszkalne, więc wspomniany uciążliwości wzrastałyby – zauważył Edward Maniura. - Nieuregulowana kwestia osadowa to ograniczenie rozwoju miasta. Przepustowość obecnej oczyszczalni w którymś momencie skończyłaby się, więc tak naprawdę nie mamy wyjścia. Nie wiem kogo winić za to, że miało być 35 mln zł, a będzie 50 – 60 zł – skwitował.

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie