"Providence. Tom 3". Alan Moore znakomicie kończy trylogię i pięknie oddaje hołd twórczości H.P. Lovecrafta [RECENZJA]

Bartłomiej Romanek
Bartłomiej Romanek
Egmont
„Providence” Alana Moore’a to piękny, być może najpiękniejszy, hołd złożony twórczości H.P. Lovecrafta. Wpływ Samotnika z Providence na światową literaturę i kulturę jest bez dwóch zdań ogromny. Alan Moore w trzech tomach „Providence” pokazuje swój geniusz i po raz kolejny udowadnia, że jest jednym z najwybitniejszych twórców komiksów w historii.

Cykl „Providence” ukazał się w Polsce w trzech tomach nakładem wydawnictwa Egmont. Dzieło to efekt fascynacji Alana Moore’a twórczością H.P. Lovecrafta. Moore pokazuje na kartach komiksu, że znakomicie zna twórczość mistrza grozy z Providence. Co najważniejsze brytyjskiemu scenarzyście udało się pogodzić wodę z ogniem. Po komiks mogą sięgnąć zarówno czytelnicy, którzy nie znają dzieł Lovecrafta, jak i Ci, którzy Lovecraftem się fascynują i którzy będą szukali wszystkich, nawet najdrobniejszych odniesień do jego opowiadań (częściowo ułatwiają to znakomite przypisy na końcu każdego z komiksów, autorstwa Mateusza Kopacza).

Pierwszy tom „Providence” był znakomity, ale drugi moim zdaniem nieco słabszy. Można było podczas jego lektury poczuć pewne znużenie i odnieść wrażenie, że historia zmierza donikąd. Na szczęście ostatni tom znakomicie spina całość trylogii, pokazując mistrzostwo Moore’a i jego dbałość o szczegóły. Cała historia jest przemyślana i doskonale zaplanowana.

Alan Moore kończy historię mocnym akcentem. Robert Black, główny bohater, dziennikarz szukający materiałów do napisania książki, odkrywa, że stał się mimowolnie częścią mrocznej i pełnej tajemnic intrygi. Dopiero w trzecim tomie bohater, ale i sam czytelnik może poskładać wszystkie elementy w jedną całość, aby zrozumieć wszystkie wcześniejsze wydarzenia. Moore odwołuje się przy tym nie tylko do dwóch pierwszych tomów „Providence”, ale i do „Neonomiconu” (to kolejne dzieło Moore’a warte polecenia).

Tajemnicza księga, Stella Sapiente i Lovecraft to trzy fundamenty historii stworzonej przez Moore’a. Historii, która ma zaskakujący epilog i która pokazuje, jak duży wpływ na twórczość wielu współczesnych artystów. Fascynację Lovecraftem można znaleźć zarówno u obecnie panującego mistrza grozy, Stephena Kinga, reżysera Johna Carpentera, a nawet muzyków (Metallica).

Warto również docenić znakomite rysunki Jacena Burrowsa. Wszystki kadry utrzymane są w ściśle określonej tonacji i stylu, znakomicie oddając nastrój opisywanej historii. Dzięki nim „Providence” jest dziełem kompletnym, jednym z najlepszych, które ukazało się na polskim rynku w ostatnich latach.

Recenzja powstała dzięki wydawnictwu Egmont, które zachęca do pozostania w domach i czytania komiksów.

100 Najbogatszych Polaków „Forbesa” 2021

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie