OTOZ Animal Lubliniec stawia poważne zarzuty. Gmina Kochanowice je odpiera

AKC
Suczka obecnie przebywa w domu tymczasowym
Suczka obecnie przebywa w domu tymczasowym Fot. OTOZ Animals Lubliniec
Ze skomplikowanym tematem zwrócili się do nas przedstawiciele OTOZ Animals Lubliniec. Inspektorzy zarzucają wójtowi bezczynność, a komendant gminnej nadgorliwość.

Historia jest zawiła i wielowątkowa. Zacznijmy zatem od początku, czyli od 3 listopada 2014 r. Tego dnia komendant Straży Gminnej w Kochanowicach zabrała z posesji pana Andrzeja, 3-letnią sukę owczarka niemieckiego. W myśl ustawy o ochronie zwierząt ma takie prawo w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia zwierzęcia. Tyle, że psy były dwa. Kundla już nie wzięła. Jak tłumaczą urzędnicy, sąsiedzi zadeklarowali, że będą go dokarmiać.

Cała akcja miała miejsce pod kilkudniową nieobecność właściciela zwierząt, co rzekomo było powodem interwencyjnego odbioru. Tyle, że psy miały zapewnioną opiekę pani Ewy - partnerki właściciela - i jak twierdzą inspektorzy OTOZ-u, zwierzęta były zadbane, zdrowe i w dobrym stanie.

Historię dodatkowo ubarwia fakt, iż zabrany owczarek został uratowany przez panią Ewę i pana Andrzeja z krótkiego łańcucha, w stanie znacznego zagłodzenia i zaniedbania. O sprawie powiadomiony był OTOZ Animals i nie był to pierwszy pies uratowany przez panią Ewę.

Właściciel po powrocie postanowił odzyskać pupila. I tu zaczęły się schody. Okazało się, że nie ma pisemnej decyzji wójta gminy o czasowym odebraniu psa. Zresztą nie ma jej do tej pory, choć upłynęły ponad 3 miesiące.

- Mężczyzna zwrócił się do pani komendant z prośbą o wydanie psa, ale w odpowiedzi usłyszał, że dostanie go, jak zapłaci 1,5 tys. zł za hotel, w którym rzekomo miał przebywać - mówi Tomasz Wójcik, inspektor OTOZ Animals Lubliniec. - Natomiast jak wynika z naszych ustaleń pies nie przebywa w hotelu lecz czasowym opiekunem psa jest mąż pani komendant - dodaje.

Inspektorzy dwukrotnie próbowali sprawdzić w jakich warunkach przebywa obecnie suka i w jakim jest stanie. Niestety bezskutecznie.

Za pierwszym razem nie zastali właściciela posesji, męża pani komendant SG - na jego posesji biegały za to inne owczarki a sąsiad nie mając pojęcia, że rozmawia z inspektorem OTOZ pytał, czy nie chce kupić psa. Podczas drugiej wizyty mężczyzna nie okazał psa ani dokumentów, uprawniających go do jego tymczasowej opieki, a inspektorzy zostali pouczeni, że nie są stroną w sprawie - mimo że już w listopadzie złożyli stosowny wniosek.

- Wójt gminy rozpatruje, go od 3 miesięcy, żądając kolejnych dokumentów i uzasadniania, że udział organizacji jest zgodny z jej statutem, mimo, iż organizacja od lat prężnie działa - mówią inspektorzy.

W międzyczasie właściciel psa, pan Andrzej miał poważny wypadek. Jest w stanie krytycznym, lekarze dają mu 5 proc. szans na przeżycie.

- Wiedząc o tragedii, która go spotkała, w gminie powiedziano nam, ze zgodzą się na wydanie psa pod warunkiem, że dostaną dokument podpisany przez właściciela, ignorując fakt, że pani Ewa, partnerka pana Andrzeja i współwłaścicielka zwierzaka, która uratowała go przed okrutnym losem, zrzekła się psa na rzecz OTOZ-u - denerwuje się inspektorka Aneta Jankowska.

Co na to gmina?
Zdaniem wójta gminy Kochanowice, Ireneusza Czecha, wszelkie działania prowadzone przez gminę realizowane są zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa administracyjnego.

- Od kilku miesięcy trwa postępowanie w tej sprawie. W myśl paragrafu 36 ust. 1 Kodeksu Prawa Administracyjnego, możemy przedłużyć postępowanie ze względu na analizę stanu faktycznego, a tej sytuacji sprawa jest utrudniona w związku z ciężkim stanem właściciela psa - wyjaśnia wójt. - Mężczyzna był kilkukrotnie wzywany na przesłuchanie, jednak nigdy się na nim nie stawił. Dopóki go nie przesłuchamy nie możemy zakończyć postępowanie i wydać decyzji - twierdzi Czech.

Szanse, że przesłuchanie dojdzie do skutku są znikome. Co zatem, gdy nie uda się go przeprowadzić?

- Czekamy na brakującą dokumentację z OTOZ-u. Jest ona niezbędna, by był on stroną w sprawie. Wówczas będzie mógł włączyć się w postępowanie - dodaje.

Meszki bolimuszki utrapieniem wakacji

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie