JUŻ WEEKEND: Zbrodnia po częstochowsku. Co ją łączy z Lublińcem? Rozmowa z Anną Krystaszek

Piotr Ciastek
Piotr Ciastek
Zbrodnia po częstochowsku. Co ją łączy z Lublińcem? Rozmowa o najnowszej książce Anny Krystaszek
Zbrodnia po częstochowsku. Co ją łączy z Lublińcem? Rozmowa o najnowszej książce Anny Krystaszek materiały prasowe
Udostępnij:
Autorka thrillerów z Częstochowy, Anna Krystaszek, opowiada nam o pracy nad książką, swoich inspiracjach i o tym, jak odnajduje się na trudnym rynku literatury popularnej.

Pani debiutancka powieść "W cieniu terapeutki" okazała się dla czytelników pajęczyną zagadek i zwrotów akcji, a zakończenie dla wielu było dość zaskakujące. Czy to jest właśnie przepis na dobry kryminał?

Nie wiem, jaka jest recepta na dobry kryminał. Ja mam taki styl pisania. Chcę dostarczyć czytelnikowi wielu różnorakich emocji, utrzymać go w ciągłym napięciu. Właśnie dlatego prowadzę narrację z perspektywy kilku bohaterów. Tworząc, mogę jedynie liczyć na to, że czytelnikom spodoba się to, co proponuję. Moim przepisem na książkę jest systematyczna praca. Głównie po to, by to, co tworzymy było głęboko w nas. By żyło, pracowało, tworzyło się. Takie jest moje zdanie, a raczej mój przepis na pisanie - systematyczność i dużo poświęconego czasu, bo nawet kiedy nie siedzę przy komputerze, w mojej głowie dużo się dzieje.

"W cieniu terapeutki" została zgłoszona do Nagrody Kryminalnej Piły dla Najlepszej Polskiej Miejskiej Powieści Kryminalnej roku 2021. To zapewne mocna motywacja dla debiutantki…

To dla mnie ogromny zaszczyt. Sam fakt, że pojawiłam się na tej długiej liście (bo przecież tytułów jest 140) i wśród tak zacnych pisarzy na pewno motywuje, ale przede wszystkim cieszy.

Częstochowa nie jest areną akcji zbyt wielu współczesnych powieści, aczkolwiek kilka już takich powstało. Co z klimatu "Miasta Świętej Wieży" przeniknęło do Pani pierwszej książki? Czy mieszkańcy rozpoznają swoje okolice w książce?

No cóż, w związku z tym, że piszę thrillery, pojawiają się głównie te ciemne strony naszego miasta. Tereny, które widzę jako niebezpieczne lub które mogą stanowić tło dla niebezpiecznych wydarzeń. Nie mam w zwyczaju długo opisywać miejsca. Głównie skupiam się na bohaterach i ich emocjach, ale kiedy toczy się akcja, miejsce nabiera znaczenia. Myślę więc, że mieszkańcy Częstochowy rozpoznają swoje miasto. Wiedzą też na pewno, że są u nas takie rejony, które lepiej omijać, szczególnie nocą.

Pozostała Pani lokalną patriotką i swoją drugą powieść również umiejscowiła w Częstochowie, ale nie tylko. Co może nam Pani zdradzić w tym temacie o nadchodzącej książce, żeby nie psuć lektury czytelnikom?

Tak. Jeżeli będę miała taką możliwość, to seria z prokuratorem Hejdą będzie osadzona nadal w Częstochowie i jej okolicach. W Wizjach sporo dzieje się w Lublińcu. Początkowo miał to być głównie szpital psychiatryczny, ale kiedy zwiedziłam Lubliniec, odkryłam wiele ciekawych miejsc, które również wykorzystałam w fabule. Będą również Kusięta i Odrzykoń. Jeśli chodzi o Częstochowę: przeczytamy o Starym Rynku, Grabówce, Alei Brzozowej, Szpitalu Parkitka, Rakowie i oczywiście o Trójkącie. Tu akcja będzie się toczyć zdecydowanie najczęściej.

Pisarze często przemycają siebie do książek. Czy któraś ze stworzonych przez Panią postaci jest bliska prawdziwej Annie Krystaszek?

Dobre pytanie. Zastanawiałam się kiedyś nad tym. Myślę, że u wielu z nich można znaleźć jakąś część mnie. Magdalena Różycka miała chyba sporo z mojej szczerości i braku owijania w bawełnę. No i te przepełnione popielniczki niczym jeż, który zaczyna gubić kolce. Podejście doktora Lasaka do pracy, który nie znosi rutyny i dba, by się nie wkradała - to też ja. Jego słowa o ludzkiej pogoni za wszystkim i braku chwili dla siebie są mi bardzo bliskie. Bałaganiarstwo Hejdy, zapisującego notatki na wszystkim co ma pod ręką i wala się to w każdym możliwym kącie, to również moja cecha. Trudno mi jednak to oceniać. Traktuję moich bohaterów bardzo indywidualnie. To pozwala mi budować ich wiarygodnie i prawdziwie. Są momenty, że chciałabym być jak oni, ale są też takie, że absolutnie się z nimi nie zgadzam. To, co chcę pokazać poprzez nich, to fakt, że żaden człowiek nie jest idealny. Kiedy czytałam opinie, że terapeucie, czy psychiatrze nie przystoi...to uśmiechałam się pod nosem. Bo właśnie o to mi chodzi, aby pokazać, że każdy człowiek, niezależnie od zawodu jaki wykonuje jest tylko człowiekiem, który czasem również popełnia błędy. W dzisiejszych czasach ludzie widzą innych jako tych przykładnych lub nie. Bardzo łatwo oceniamy innych. A jeszcze łatwiej ich krytykujemy. U mnie każda, nawet pozytywna postać ma w sobie coś niepokojącego. Bo tak już jest. Nikt z nas nie jest idealnym robotem na pełnych obrotach. Zresztą nie wierzę w ideały. Człowiek zawsze ma dylematy.

Jak wygląda Pani praca nad książką - pisze Pani spontanicznie, czy skrupulatnie zbiera materiał i planuje niemal każdy rozdział przed jego napisaniem?

Nie planuję. Nie robię też streszczeń. Nie spisuję wstępnych założeń. Najważniejsze jest dla mnie nakreślenie postaci. Myślę o nich dużo i staram się, by były tak wyraziste, aby mogły mnie poprowadzić przez fabułę. Każda historia początkowo układa się w mojej głowie, a kiedy poczuję, że mogę zacząć przelewać ją na papier, reszta sama układa się tak, jak powinna. Bohaterowie prowadzą mnie sami. Pozwalam im na to. Kiedy mam ich dobrze przemyślanych, wiem, jacy mają być do końca, to nawet jak mnie trochę przeczołgają swoimi ścieżkami, wiem, że jest to potrzebne. Taką postacią był Adam Nawrocki. Od porwania Izki chciał się bardziej ukazać, niż zamierzałam. Ale myślę, że to dodało tylko książce wyrazistości.

Kryminały i thrillery to dość mocno eksploatowany gatunek. Dlaczego zdecydowała się Pani właśnie na tworzenie tego typu literatury?

Zaczynałam od science fiction. Poważnie. Pisałam ją jednak bardzo podobnie. Chodziło mi o ukazanie silnych osobowości. Postaci, które mówią o sobie i swojej przeszłości. Mimo, że mam do tej książki ogromny sentyment, pisało mi się ją ciężko. Postanowiłam spróbować z thrillerem. Około dwóch lat zajęło mi podjęcie tej decyzji, ale szybko odkryłam, że ten gatunek jest dla mnie. Choć zawsze mówię, że moje książki są pomiędzy thrillerem psychologicznym a kryminałem. Teraz pisanie sprawia mi ogromną frajdę. Uwielbiam to.

Z jednej strony grono odbiorców literatury popularnej jest dość szerokie, ale z drugiej rynek przesycony jest książkami tego typu. Nie ma tygodnia, żeby w księgarniach nie pojawił się kryminał, thriller psychologiczny, czy horror. Nieliczni autorzy są w stanie się z tego utrzymać. Jak się Pani odnajduje w zalewie tego typu literatury jako pisarka?

Konkurencja jest ogromna. Ja mogę tylko skromnie liczyć na to, że czytelnikom moja literatura przypadnie do gustu. W każdą historię wkładam wszystko to, co sama chciałabym przeczytać w tego typu książce. Jeżeli ludziom się spodoba, a ja mogłabym się utrzymać z pisania, będę szczęśliwym człowiekiem. Myślę, że gdy nasza pasja pozwala nam zarabiać na życie, to można powiedzieć, że osiągnęło się sukces.

W ostatnim czasie bardzo popularne są ekranizacje rodzimych powieści popularnych - Remigiusza Mroza, Katarzyny Bondy, czy Wojciecha Chmielarza. Czy to dobrze dla tej literatury, czy może jeszcze bardziej ją trywializuje i upraszcza? Widziałaby Pani, którąś ze swoich powieści na srebrnym ekranie?

Myślę, że tego oczekują teraz ludzie. Oglądalność Netflixa, Playera, czy HBO mówi sama za siebie. Ja również uwielbiam oglądać seriale. Nie uważam, że ekranizacja upraszcza literaturę, choć nie jest pewnie łatwa dla autora. W końcu mogą się pojawiać wątki zupełnie inaczej przedstawione, niż miało to miejsce w książce. Ja jestem jednak tego ciekawa. Czasem jako czytelnik wkurzam się, że w książce przecież było zupełnie inaczej. Ważne jednak, żeby serial nas wciągnął w wir wydarzeń, nawet jeśli są sprzeczne z wizją autora. Jedną z ekranizacji, która była całkowicie zgodna z książką jest dla mnie Zielona Mila, Stephena Kinga. Zdarza się to jednak rzadko. A wracając do Pana pytania - oczywiście, że chciałabym zobaczyć serial na podstawie moich książek. Mam już nawet swojego faworyta do roli Hejdy. Jest nim pan Michał Czernecki. W końcu Hejda wtrąca nam czasem coś ze ślonskiej godki. To są jednak marzenia początkującego pisarza. Myślę jednak, że im bardziej wierzymy, że coś się uda, tym większą szansę dajemy sobie, że tak się stanie. Tak było z wydaniem książki. Choć długo czekałam na odpowiedź, a bliscy dookoła raczej traktowali pisanie jako moją pasję, ja głęboko wierzyłam, że się uda. Teraz muszę wierzyć, że moje książki będą się sprzedawać. Później przyjdzie kolej na wiarę w ekranizację.

Jakie są Pani dalsze plany literackie? Może w kolejnej powieści protagonistą bądź antagonistą będzie dziennikarz?

Planów jest wiele, ale wszystko zależy od przyjęcia mojej twórczości przez czytelników. Wiem, że nawet jeśli się nie uda, nie przestanę pisać. Obecnie chcę skończyć serię o siedmiu grzechach głównych z prokuratorem Hejdą. Później mam dwa pomysły, ale nie chcę ich zdradzać, bo one dopiero kiełkują i być może ulegną zmianie. Coraz bardziej rozważam również poprawienie pierwszej książki z gatunku science fiction i rozesłanie do wydawnictw. O dziennikarzu nie myślałam, ale uważam, że to całkiem dobry pomysł, więc kto wie...

Rozmawiał: Piotr Ciastek

Anna Krystaszek jest z wykształcenia pedagogiem i socjoterapeutką. Skończyła Akademią im. Jana Długosza w Częstochowie (obecnie Uniwersytet) oraz Studium Socjoterapii Młodzieży w Krakowskim Centrum Psychodynamicznym. Kilkanaście lat pracowała w zawodzie. Zajmowała się młodzieżą, m.in. terapią grupową, terapią zajęciową, psychoprofilaktyką oraz terapią uzależnień. Jestem szczęśliwą żoną oraz mamą dwóch wspaniałych gagatków. Poza pisaniem jej pasją jest dom i ogród. Kocha kwiaty i gotowanie. Grzebanie w ziemi i pichcenie ją odpręża. Jest fanką seriali, nie tylko kryminalnych. Uwielbia też czytać. Jej najnowsza książka "Wizje" ukazała się 16 marca.

Ostatnio pisanie zabiera mi sporo czasu, więc stałam się domatorką. Bardzo lubię, kiedy mój dom jest pełen ludzi, dlatego często ich zapraszam do siebie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pamiątki po rotmistrzu Pileckim

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie