Tragedia w Smoleńsku - Czy to dowody nacisku na pilotów?

Polskim ekspertom udało się odczytać znacznie więcej informacji z czarnych skrzynek tupolewa

Sporą sensację wywołały nieoficjalne, odczytane przez polskich ekspertów zapisy z czarnych skrzynek prezydenckiego Tu-154, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem. Chodzi dokładnie o jeden z fragmentów, który wyciekł do mediów. Wynika z niego, że kapitan tupolewa Arkadiusz Protasiuk na kilkadziesiąt sekund przed katastrofą miał powiedzieć: "Jak nie wyląduję(my), to mnie zabije(ją)".

Wraz z opublikowaniem tych słów, które rzekomo miały paść z ust pilota na kilkadziesiąt sekund przed katastrofą, zaczęły odżywać pytania o możliwe naciski na załogę samolotu, aby ta za wszelką cenę posadziła maszynę na pasie lotniska pomimo ekstremalnie złych warunków pogodowych. Specjaliści są zdania, że jest zbyt wcześnie, aby ferować wyroki w tej sprawie, ponieważ nie jest znany dokładnie kontekst wypowiedzi, do której dotarła stacja TVN 24.

Z kolei jak twierdzi "Gazeta Wyborcza", prawdopodobnie mjr Protasiuk jeszcze na 20 minut przed tragedią miał powiedzieć: "Jeśli nie wyląduję, to będę miał przechlapane". Jednak według gazety nie jest pewne, czy zdanie to wypowiada akurat Protasiuk. Badania nad odcyfrowaniem zapisów z czarnych skrzynek prezydenckiego tupolewa równolegle trwają w dwóch ośrodkach w Polsce. Jeden z nich to Centralne Laboratorium Kryminalistyczne w Warszawie, a drugi to Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie.

Zaledwie tydzień temu media informowały o tym, że właśnie krakowskim ekspertom udało się odczytać znacznie więcej fragmentów niż specjalistom z Rosji pracującym dla Międzynarodowego Komitetu Lotnictwa, badającego po stronie rosyjskiej przyczyny katastrofy prezydenckiej maszyny.

Władze Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa nie chcą tego faktu komentować. Twierdzą jednak, że przeciek na pewno nie nastąpił od żadnego z jego pracowników. Komentarzy w tej sprawie nie udziela również prokuratura wojskowa, twierdząc, że czeka na ostateczny efekt pracy ekspertów. Jedynie minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski powiedział, że jest to bardzo dobra informacja dla toczącego się śledztwa, że udało się odczytać kolejne fragmenty stenogramów. Jednak i on nie chciał się wypowiadać w sprawie opublikowanego przez media fragmentu. Wstrzemięźliwi co do oceny rzekomego zapisu padającego w kabinie pilotów zdania są również eksperci lotniczy.

- Presja, że trzeba wylądować, jest zawsze. W tym przypadku trzeba poznać wszystkie dokumenty, by móc się wypowiadać. Ciekawsze od stenogramów mogą być moim zdaniem zapisy z radaru lotniska w Smoleńsku. Bo jeżeli kontroler na radarze widział, że w pewnym momencie samolot był poniżej elewacji lotniska, to dlaczego wtedy nie reagował? Zrobił to dopiero wtedy, gdy w zasadzie było już za późno - mówi pilot liniowy, dodając, że byłoby dziwne, gdyby strona rosyjska nie dysponowała tzw. logami, czyli archiwalnymi zapisami wskazań radaru. - Nie ma jednak wątpliwości, że nie doszłoby do tego, gdyby piloci przestrzegali ustalonych procedur, bez względu na to, co mówił im kontroler - twierdzi pilot.

Opublikowane 1 czerwca stenogramy zapisów rozmów nie dały odpowiedzi na kluczowe pytania, ale wynika z nich np. to, że załoga samolotu doskonale zdawała sobie sprawę z fatalnych warunków pogodowych w Smoleńsku. Informowała ich o tym m.in. załoga jaka-40, który wylądował wcześniej. Najbardziej zastanawiające są jednak fragmenty, w których jedna z osób mówi: "Wkurzy się, jeśli jeszcze raz...". Dowódca załogi mjr Protasiuk mówił też: "Spróbujemy podejść, zrobimy jedno zejście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie". "No to mamy problem" - takie słowa Kazany odnotowuje stenogram.

Chcą dymisji

Komisja ds. badania katastrofy smoleńskiej bezprawna - tak sugeruje Polska Plus. Jej prezes, Jerzy Polaczek uważa, że rozporządzenie ministra obrony narodowej Bogdana Klicha jest niezgodne z ustawą o prawie lotniczym. PP powołuje się na ekspertyzę wykonaną przez Biuro Analiz Sejmowych. PP tłumaczy, że tuż przed powołaniem komisji minister Klich zmienił rozporządzenie o badaniu wypadków lotniczych i dopisał, że premierowi przyznaje się prawo uzgodnienia wyboru przewodniczącego i członków komisji w sprawie katastrofy Tu-154, oraz nadaje mu uprawnienie do zatwierdzania raportu komisji. Takie rozwiązanie ma być sprzeczne z prawem lotniczym. "PP po katastrofie w Smoleńsku wzywała premiera do natychmiastowej dymisji szefa MON Bogdana Klicha. W świetle kolejnego skandalu, PP tym bardziej podtrzymuje wniosek o natychmiastową dymisję" - czytamy w komunikacie.

Łukasz Słapek

  • Dziennik Zachodni

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3