Parlament Europejski sprawdzi czy Józek z Zakopanego i Hans z Monachium używają tego samego proszku do prania [WIDEO] Parlament Europejski sprawdzi czy Józek z Zakopanego i Hans z Monachium używają tego samego proszku do prania [WIDEO]

Parlament Europejski sprawdzi czy Józek z Zakopanego i Hans z Monachium używają tego samego proszku do prania [WIDEO] (© Pixabay.com)

800 tys. euro przeznaczył Parlament Europejski na badanie czy artykuły chemiczne i żywność sprzedawane w Polsce, Czechach i na Słowacji są gorsze niż w Europie Zachodniej. Chodzi o porównanie wyrobów tego samego producenta i tej samej marki.

800 tys. euro przeznaczył Parlament Europejski na badanie, czy artykuły chemiczne i żywność sprzedawane w Polsce, Czechach i na Słowacji są gorsze niż w Europie Zachodniej. Chodzi o porównanie wyrobów tego samego producenta i tej samej marki.

Wcześniej na ten sam cel Komisja Europejska przyznała milion euro. Badania ma przeprowadzić belgijski instytut Joint Research Center w Geel. Skontrolowane będą eksportowe produkty we wszystkich krajach Unii Europejskiej. W pierwszej kolejności żywność, później także chemia gospodarcza. Sprawdzone będą szczególnie składy produktów, zgodność zawartości z informacjami na etykietach, a także waga i objętość.
Proszek w Niemczech i Polsce to różne produkty

Po co te badania? Bo konsumenci z nowych krajów Unii, w tym także z Polski, skarżą się, że te same produkty z identyczną nazwą kupowane w sklepach polskich i np. niemieckich są diametralnie różnej jakości.

Najlepiej widać to na przykładzie chemii. Proszek do prania kupiony w Niemczech i ten sam w Polsce różnią się przede wszystkim skutecznością prania i trwałością zapachu. Od wielu lat wiedzą o tym konsumenci w zachodniej Polsce, którzy już od ponad 20 lat po chemię jeżdżą do Niemiec. U naszego zachodniego sąsiada przy granicy z Polską powstały sklepy wielkopowierzchniowe nastawione głównie na klientów z Polski. Od kilku lat dobrodziejstwa niemieckiej chemii doceniają także gospodynie ze wschodniej Polski w tym z Podkarpackiego. Powstały firmy handlowe zajmujące się wyłącznie tym towarem. Niemiecką chemię można również kupić przez Internet.
Produkty tej samej marki muszą być takie same

Skąd taka różnica w jakości? Chodzi o skład produktów. Te kierowane na rynki wschodnie często mają tańsze składniki. Jest to widoczne w artykułach spożywczych. Podczas gdy np. ciastka kierowane na rynek francuski mają w składzie masło, te dostępne w polskich sklepach olej palmowy.

Sprawą zajęła się polska europosłanka Róża Thun.

- deklaruje europosłanka i publikuje filmik na swoim kanale na YouTube.

Występują Józek z Zakopanego i Hans z Monachium. Obaj piorą zabrudzoną białą skarpetkę, używają takiego samego proszku. Po praniu skarpetka Hansa jest śnieżnobiała, Józka nadal ma brudną plamę. „Rozumiecie teraz, dlaczego w Polsce taka popularna jest ta chemia z Niemiec. Te same produkty w Polsce i w Niemczech muszą być identyczne” twierdzi Róża Thun.



Czy jej walka zakończy się powodzeniem? Ostatnio dzięki jej inicjatywie europarlament przegłosował przepisy zabraniające geoblokowania konsumentów internetowych. Wiele sklepów działających np. we Francji nie chce, aby kupowali u nich przez Internet klienci z Polski. Dotyczy to zwłaszcza małych firm, dla których wysyłka takich towarów do Polski bywa kłopotliwa.

Niedawno przepisy zmieniły się na korzyść kupujących, którzy przez Internet będą mogli nabyć produkty niedostępne w Polsce. Będą również korzystniejsze dla sprzedawców, bo zdejmą z nich część kłopotliwych obowiązków związanych z dostarczeniem produktów na inny rynek.


Info z Polski

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!