Wybierz region

Wybierz miasto

    Smutek nad grobem Stanisława Pyjasa

    Autor: Marianna Lach

    2007-05-07, Aktualizacja: 2007-05-07 08:59 źródło: Dziennik Zachodni

    Dziś mija 30. rocznica śmierci studenta polonistyki i filozofii Stanisława Pyjasa, działacza demokratycznej opozycji, prawdopodobnie zamordowanego przez Służbę Bezpieczeństwa.

    Dziś mija 30. rocznica śmierci studenta polonistyki i filozofii Stanisława Pyjasa, działacza demokratycznej opozycji, prawdopodobnie zamordowanego przez Służbę Bezpieczeństwa. Tajemnica jego śmierci nigdy nie została wyjaśniona. Przed trzydziestu laty usiłowano winą za zabójstwo obarczać pracowników pogotowia. Dziś jego rodzina nadal nie wie, z czyjej ręki zginął. Nie żyje również Stanisław Pietraszka, który prawdopodobnie ostatni widział Pyjasa żywego. Zginął wkrótce po nim.


    W sobotę Gilowicach, rodzinnej miejscowości pyjasa rodzina, przyjaciele, parlamentarzyści, znajomi i mieszkańcy oddali mu hołd modląc się w jego intencji w gilowickim kościele. Złożyli też wieńce i kwiaty na grobie Pyjasa, a w czasie uroczystości w miejscowej szkole mama Staszka, Stanisława Pyjas odsłoniła tablicę pamiątkową. W uroczystościach, skromnych i wyciszonych, jak sobie tego życzyła, wzięli też udział koledzy Pyjasa z czasów studenckich, m.in. Bronisław Wildstein.

    - Prawda o jego śmierci musi zostać wyjaśniona. Dużo już zrobiliśmy. Choć minęło 30 lat od tamtych wydarzeń, to właśnie w obecnych realiach prawda o zbrodniach tamtego okresu ma szansę w końcu ujrzeć światło dzienne - powiedział dziennikarzom Wildstein.


    Kilka godzin później pod krzyżem jubileuszowym na szczycie góry Matyska w Radziechowach mszę w intencji Stanisława Pyjasa oraz jego kolegi Stanisława Pietraszki odprawił ksiądz Henryk Pyka, kolega ze szkolnej ławy Pietraszki. Pyjas i Pietraszko (student fizyki) znali się z czasów żywieckiego liceum, utrzymywali ze sobą kontakt podczas studiów na Uniwersytece Jagiellońskim w Krakowie. Pietraszko, jak wspominał w sobotę jego brat Michał, prowadził klub studencki, gdzie m.in. spotykali się zaangażowani w działalność opozycyjną studenci. To Pietraszko właśnie jako ostatni widział Pyjasa żywego.


    Szedł do kiosku po gazety dla klubu. Widział Pyjasa idącego w towarzystwie nieznajomego mężczyzny. Tego samego dnia Pyjas został znaleziony w bramie kamienicy przy ulicy Szewskiej w Krakowie. Mój brat był ostatnim świadkiem, gotowym przygotować rysopis tego mężczyzny, prawdopodobnie zabójcy. Utonął kilka tygodni później w Zalewie Solińskim. Nie mogła to być przypadkowa śmierć, mój brat bał się wody - wspominał w sobotę Michał Pietraszko. Dodał też, że widział ciało brata w kostnicy. Miało widoczne ślady maltretowania.

    Podczas mszy ks. Pyka nawoływał, by walczyć o prawdę, która zawsze zwycięży. Na kurhanie pamięci pod krzyżem, gdzie dwa lata temu usypano ziemię z grobów Pietraszki, Pyjasa i ks. Jerzego Popiełuszki, złożone zostały dwie czerwone róże.


    Stanisław Pyjas brał udział w protestach przeciwko represjonowaniu przez komunistyczne władze robotników Radomia i Ursusa. Rozrzucał ulotki, zbierał w akademikach podpisy pod petycjami o uwolnienie z więzień działaczy Komitetu Obrony Robotników.

    7 maja 1977 roku tuż przed juwenaliami, Stanisław Pyjas został zamordowany w kamienicy przy ul. Szewskiej w Krakowie. Do dziś sprawcy mordu nie zostali odnalezieni. Śmierć Pyjasa wywołała masowe demonstracje studentów. Wildstein zorganizował wtedy Czarny Marsz. Powstał Studencki Komitet Solidarności w Krakowie.


    Michał Pietraszko w październiku ub. roku złożył wniosek do katowickiego Instytutu Pamięci Narodowej o odtajnienie akt sprawy jego brata.

    - Już wcześniej składane były takie wnioski, ale nic nie wyjaśniono. Jestem to winien jemu i Polsce. Chcemy poznać prawdę - mówi.

    Sonda

    Uczniowie jednej z katowickich szkół zażądali wprowadzenia mundurków.Czy sądzisz że to dobry pomysł?

    • Tak (68%)
    • Nie (29%)
    • Trudno powiedzieć (4%)